Organizacja ferii zimowych dla syna

Mój syn Mateusz to jak to mówią „żywe srebro”. Wszędzie go pełno. Nim zdążę się odwrócić okazuje się, że mój syn już jest za mną albo przede mną. Pomyślałam, że fajnie byłoby wykorzystać tę jego energię w pożyteczny dla niego sposób. Z mężem wysłaliśmy go w góry, na naukę jazdy na nartach.

Narciarska szkółka w Zieleńcu zachwyciła mojego Mateuszka 

szkółka narciarska zieleniecMój syn bardzo się ucieszył, chociaż powiedział mi, że boi się nieco ponieważ nie zna żadnego dziecka, które również na ten obóz jedzie. Wiedziałam, że łatwiej byłoby gdyby jechał z kimś znajomym, więc namówiłam sąsiadkę, aby wysłała swojego syna. Chłopcy byli zadowoleni. Organizator wycieczki „zbierał” wszystkie dzieci po drodze, co cenił mój mąż, który obawiał się iż będzie musiał jechać do Zieleńca, aby odwieźć chłopców. Zanim wysłałam syna na naukę jazdy na nartach sprawdziłam czy szkółka narciarska zieleniec cieszy się dobrą sławą i czy nasze dzieci będą tam bezpieczne. Strona internetowa okazała się prawdziwą skarbnicą wiedzy. Nie tylko znajdowały się opisy instruktorów, którzy szkolą młodzież ale również miejsca noclegowe, kuchni czy miejsca relaksu dla dzieci. Cieszyłam się, bo wszystko wyglądało niezwykle obiecująco. Pokazałam mojemu Mateuszkowi i on również wyraził spory entuzjazm. Nie mogłam doczekać się momentu, kiedy wyjedzie. Miałam nadzieję, że tam pomogą mu nieco ogarnąć tę energię. Pierwszy dzień obozu to było takie zapoznanie. Syn pisał do mnie wiadomości i dzwonił. Był zachwycony.

Ogólnie w Zieleńcu spędził aż osiem dni. Jego instruktor każdemu wręczył dyplom i napisał krótką adnotację do rodziców. Napisał o moim Mateuszku, że warto pielęgnować jego naturalny talent do nart i warto pomyśleć o tym, aby ułatwić mu treningi. Kto wie, może zostanie zawodowym narciarzem?